SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Fez
Dziś nie wsiedliśmy na rowery. Cały dzień wałęsaliśmy się pieszo po wąskich, krętych uliczkach Fezu. Podobno tych uliczek jest tam ponad 9000. Miasto jest jak z bajki. Bez samochodów i bez reklam, ale za to z osiołkami zastępującymi samochody i z "oprowadzaczami" zastępującymi reklamy. Większość miasta to jedno wielkie targowisko przeplatane z rzemieślnikami wykonującymi swoją prace wprost na ulicy. Jak widać na zdjęciu, spokojne i ciche zakątki też udało nam się w Fezie znaleźć. Jak jednym zdaniem mam opisać Fez? Najprościej byłoby tak: miasto pełne zabytków, których... nie widać. Nie widać, bo w ciasnych, często zadaszonych uliczkach nawet zadarcie głowy do góry nie pozwoli zobaczyć minaretu, obok którego stoimy, a do meczetów, jako niewiernym wchodzić nam nie wolno. Ale to, co najpiękniejsze w Fezie, to nie zabytki, lecz jego atmosfera. To miasto nie zmienia się od stuleci i oby nigdy się nie zmieniło.
Dziś nie wsiedliśmy na rowery. Cały dzień wałęsaliśmy się pieszo po wąskich, krętych uliczkach Fezu. Podobno tych uliczek jest tam ponad 9000. Miasto jest jak z bajki. Bez samochodów i bez reklam, ale za to z osiołkami zastępującymi samochody i z "oprowadzaczami" zastępującymi reklamy. Większość miasta to jedno wielkie targowisko przeplatane z rzemieślnikami wykonującymi swoją prace wprost na ulicy. Jak widać na zdjęciu, spokojne i ciche zakątki też udało nam się w Fezie znaleźć. Jak jednym zdaniem mam opisać Fez? Najprościej byłoby tak: miasto pełne zabytków, których... nie widać. Nie widać, bo w ciasnych, często zadaszonych uliczkach nawet zadarcie głowy do góry nie pozwoli zobaczyć minaretu, obok którego stoimy, a do meczetów, jako niewiernym wchodzić nam nie wolno. Ale to, co najpiękniejsze w Fezie, to nie zabytki, lecz jego atmosfera. To miasto nie zmienia się od stuleci i oby nigdy się nie zmieniło.
Dystans75.68 km Czas05:31 Vśrednia13.72 km/h VMAX55.56 km/h Podjazdy1103 m
Aghbalou Aqorar
Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek to najbardziej niezwykła gościna, jaka kiedykolwiek nam się przytrafiła, ale opowieść o niej zostawię sobie na inną okazję. Dziś pociągnęliśmy aż do Fezu. Znów było sucho i upalnie. Nie było cienia, nie było ulgi. Kąpiel w jeziorze Sebou nie wystarczyła na długo, bo zaraz za nim był ciężki i długi podjazd, a potem to już gruntowe drogi prawie do samego miasta.
Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek to najbardziej niezwykła gościna, jaka kiedykolwiek nam się przytrafiła, ale opowieść o niej zostawię sobie na inną okazję. Dziś pociągnęliśmy aż do Fezu. Znów było sucho i upalnie. Nie było cienia, nie było ulgi. Kąpiel w jeziorze Sebou nie wystarczyła na długo, bo zaraz za nim był ciężki i długi podjazd, a potem to już gruntowe drogi prawie do samego miasta.
Dystans73.79 km Czas05:07 Vśrednia14.42 km/h VMAX53.67 km/h Podjazdy1122 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Bab Louta
Czego nie udało zrobić się wczoraj, zrobiliśmy dzisiaj. Przejechaliśmy przez cały Park Narodowy Tazzeka i pociągnęliśmy dalej, do zaporowego jeziora Bab Louta i jeszcze dalej na zachód, w stronę Fezu. Hitem dzisiejszego dnia był przejazd przez ogromny las, w którym rosły niemal wyłącznie dęby korkowe. Część z nich była właśnie świeżo obdarta z kory, a robi się to raz na dziesięć lat. Rzadki widok. Cały ten las wyglądał bardzo tajemniczo i nierealnie. Dęby korkowe nie rosną prosto, są poskręcane i rozczapierzone. Sprawiają wrażenie, jakby były częścią jakiegoś zaklętego ogrodu ze starych baśni.
Czego nie udało zrobić się wczoraj, zrobiliśmy dzisiaj. Przejechaliśmy przez cały Park Narodowy Tazzeka i pociągnęliśmy dalej, do zaporowego jeziora Bab Louta i jeszcze dalej na zachód, w stronę Fezu. Hitem dzisiejszego dnia był przejazd przez ogromny las, w którym rosły niemal wyłącznie dęby korkowe. Część z nich była właśnie świeżo obdarta z kory, a robi się to raz na dziesięć lat. Rzadki widok. Cały ten las wyglądał bardzo tajemniczo i nierealnie. Dęby korkowe nie rosną prosto, są poskręcane i rozczapierzone. Sprawiają wrażenie, jakby były częścią jakiegoś zaklętego ogrodu ze starych baśni.
Dystans22.97 km Czas02:33 Vśrednia9.01 km/h VMAX37.06 km/h Podjazdy729 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Masyw Dżebel Tazzeka
I znów pada. Znów grzmi. Ba, nawet sypie gradem! Za wiele nie dało się dziś przejechać. Tylko poranek mieliśmy słoneczny, potem przemykaliśmy między goniącymi nas chmurami, by w końcu w strugach ulewnego deszczu w panice rozbijać namiot.
I znów pada. Znów grzmi. Ba, nawet sypie gradem! Za wiele nie dało się dziś przejechać. Tylko poranek mieliśmy słoneczny, potem przemykaliśmy między goniącymi nas chmurami, by w końcu w strugach ulewnego deszczu w panice rozbijać namiot.
Dystans72.00 km Czas04:52 Vśrednia14.79 km/h VMAX45.72 km/h Podjazdy847 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Taza
Dość pustyni. Dzisiaj zjechaliśmy do Tazy. Po kilku dniach całkowitej suszy miasto przyjmujemy jak wybawienie. Choćby było najbrzydsze, to jednak daje cień i ulgę. Ale prawdziwa radość przychodzi dopiero wieczorem, gdy wśród zieleni i obok niesamowitego wodospadu stawiamy namiot. To też Afryka...
Dość pustyni. Dzisiaj zjechaliśmy do Tazy. Po kilku dniach całkowitej suszy miasto przyjmujemy jak wybawienie. Choćby było najbrzydsze, to jednak daje cień i ulgę. Ale prawdziwa radość przychodzi dopiero wieczorem, gdy wśród zieleni i obok niesamowitego wodospadu stawiamy namiot. To też Afryka...
Dystans57.23 km Czas04:17 Vśrednia13.36 km/h VMAX70.64 km/h Podjazdy893 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Przełęcz Bad-Khémis
Pustynne krajobrazy nie mają końca. Dziś pokonaliśmy bardzo malowniczą przełęcz Bad-Khémis. Nie jest wysoka, ma coś koło 1200 m.n.p.m, ale droga, która przez nią prowadzi wyjątkowo zapadła nam w pamięć. Może przez te żółto-kremowe góry? Może przez wijącą się między nimi wąską wstążkę asfaltu? Może przez bezgraniczną pustkę i brak jakiegokolwiek życia? A może przez wszystko razem? To była droga, którą ciężko złapać na zdjęciu, ale chętnie wraca się do niej myślami.
Pustynne krajobrazy nie mają końca. Dziś pokonaliśmy bardzo malowniczą przełęcz Bad-Khémis. Nie jest wysoka, ma coś koło 1200 m.n.p.m, ale droga, która przez nią prowadzi wyjątkowo zapadła nam w pamięć. Może przez te żółto-kremowe góry? Może przez wijącą się między nimi wąską wstążkę asfaltu? Może przez bezgraniczną pustkę i brak jakiegokolwiek życia? A może przez wszystko razem? To była droga, którą ciężko złapać na zdjęciu, ale chętnie wraca się do niej myślami.
Dystans81.66 km Czas04:49 Vśrednia16.95 km/h VMAX54.97 km/h Podjazdy695 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Ifri n'Ammar
Dzisiejszy dzień to suchy i niemal pustynny etap zakończony gwałtowną burzą. Nad Maroko wróciły afrykańskie upały. Temperatura zaczęła dobijać do 40 stopni, ale tutaj inaczej się ją odczuwa. Bałem się, że w takim upale nie będziemy w stanie jechać, ale idzie to nawet sprawnie. Ciągle trzymamy się dróg gruntowych lub bocznych, mało używanych asfaltówek.
Dzisiejszy dzień to suchy i niemal pustynny etap zakończony gwałtowną burzą. Nad Maroko wróciły afrykańskie upały. Temperatura zaczęła dobijać do 40 stopni, ale tutaj inaczej się ją odczuwa. Bałem się, że w takim upale nie będziemy w stanie jechać, ale idzie to nawet sprawnie. Ciągle trzymamy się dróg gruntowych lub bocznych, mało używanych asfaltówek.
Dystans79.38 km Czas05:20 Vśrednia14.88 km/h VMAX60.78 km/h Podjazdy1007 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Mechraa Hammadi
Po minięciu gór Beni-Snassen miało być już płasko, ale zamiast tego było... górzyście. Jedyna zmiana to brak wody, mieszkańców, a podjazdy, chociaż krótsze, stały się bardziej męczące. Jak na "płaski" etap, to 1000 metrów przewyższeń wygląda dziwnie.
Po minięciu gór Beni-Snassen miało być już płasko, ale zamiast tego było... górzyście. Jedyna zmiana to brak wody, mieszkańców, a podjazdy, chociaż krótsze, stały się bardziej męczące. Jak na "płaski" etap, to 1000 metrów przewyższeń wygląda dziwnie.
Dystans59.98 km Czas05:41 Vśrednia10.55 km/h VMAX39.77 km/h Podjazdy1418 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Góry Beni-Snassen
Wbijamy się w góry Beni-Snassen. To niezbyt wysokie pasmo leżące między Oujdą a Berkame. Podjazd mamy asfaltowy, ale już przy pierwszej okazji uciekamy na szutry.
Wbijamy się w góry Beni-Snassen. To niezbyt wysokie pasmo leżące między Oujdą a Berkame. Podjazd mamy asfaltowy, ale już przy pierwszej okazji uciekamy na szutry.
Dystans46.25 km Czas03:52 Vśrednia11.96 km/h VMAX35.28 km/h Podjazdy421 m
SprzętMerida TFS 900 Uczestnicy
Oujda
Oujda wita nas deszczem. Jeszcze kilka dni temu były tu prawdziwe, afrykańskie upały, które sięgały aż do połowy Półwyspu Iberyjskiego, ale przywieźliśmy z sobą naszą swojską, polską pogodę. Poubierani w przeciwdeszczowe kurtki zwiedzamy miasto, wymieniamy kasę, robimy pierwsze zakupy i uciekamy na północ.
Oujda wita nas deszczem. Jeszcze kilka dni temu były tu prawdziwe, afrykańskie upały, które sięgały aż do połowy Półwyspu Iberyjskiego, ale przywieźliśmy z sobą naszą swojską, polską pogodę. Poubierani w przeciwdeszczowe kurtki zwiedzamy miasto, wymieniamy kasę, robimy pierwsze zakupy i uciekamy na północ.













